recenzja

Przeżyć z rodziną Bonapartych

tytuł: “Józefina i Napoleon”
autor: Sandra Gulland
wydawnictwo: Bukowy Las
ilość stron: 424
Róża wyszła za mąż po raz drugi. Nie był to jednak mariaż z miłości, lecz z rozsądku. Młody Korsykańczyk Bonaparte potrzebował kogoś kto sprawnie obracał się w towarzystwie no i dodatkowo zapałał szaleńczą miłością właśnie do Róży. Ona rozważywszy wszystkie za i przeciw, doszła do wniosku,  że w tak niespokojnych czasach lepiej byłoby mieć dobrze rokującego partnera. Postanowiła więc przystać na ten, nie do końca zaakceptowany przez jego rodzinę, a także jej dzieci związek. Nie zdawała sobie jednak do końca sprawy, że wychodząc za mąż za apodyktycznego Napoleona, będzie musiała powalczyć również z jego bardzo licznymi i buntowniczo nastawionymi krewnymi.
Związek Józefiny (główna bohaterka musiała zacząć używać swoje drugie imię, gdyż tak zarządził Napoleon) był pełen gorących nocy oraz kłótni. Generała nie było często w domu, dlatego wykorzystywał każdą chwilę, aby postarać się z nową partnerką o potomka. Dodatkowo miewał on częste zmiany nastrojów, dlatego nawet mała plotka dotycząca Józefiny była wstanie zachwiać jego wiarą w lojalność współmałżonki. Wojna, problemy  z nową rodziną oraz z finansami sprawiły, że silna do tej pory kobieta zaczęła czasami popadać w stany lekko depresyjne, a nawet histeryczne. Na szczęście na horyzoncie pojawia się pewien młody i przystojny mężczyzna, który wcale nie kryje się z tym, iż Józefina go pociąga…

Czy mi się podobało?

Szczerze mówiąc drugi tom historii o przyszłej cesarzowej uważam za napisany na równie wysokim poziomie jak pierwszy. Forma dziennika i krótkie, lecz pełne informacji zdań powodują, że akcja jest intensywna i niezwykle wciągająca. Józefina przechodzi lekka transformacją charakteru. Oprócz problemów emocjonalnych dochodzą do niej również problemy zdrowotne. Ciągłe naciski aby zaszła w ciążę , które odczuwa ze strony męża oraz teściowej, wcale nie ułatwiają jej adaptacji w nowej rodzinie. Bardzo boleśnie odczuwa też nadane jej przezwisko „stara kobieta”, gdyż jest świadoma, że Napoleon jest od niej młodszy i mógłby wybrać sobie na partnerkę również młodszą i bardziej płodną od niej dziewczynę.
Wszyscy, którzy zakochali się w Józefinie po pierwszej części jej historii, czytając tom drugi zdecydowanie się nie zawiodą. Powieść zaskakuje oraz intryguje na każdym kroku. Główna bohaterka ukazana zostaje z wielu nowych stron jako np. namiętna żona, kobieta interesu czy dyplomatka. Tym razem poznajemy również lepiej Napoleona, który moim zdaniem jest przedstawiony jako humorzasty typ, dlatego wcale go nie polubiłam, a dodatkowo momentami było mi przez jego zachowanie nawet szkoda Józefiny. W historie wplecione zostają także fragmenty listów generała do wybranki, które ukazują jak wielką miłością ją darzył. Ciekawym elementem były też dla mnie opisy chorób kobiecych, a także sposobów ich leczenia w tamtych czasach.
Cała powieść jest moim zdaniem, naprawdę piękną historią o niezwykłej kobiecie, która urzeka swym charakterem oraz ogromną empatią. W tych trudnych czasach, gdy każdemu coś zagrażało, nie bała się ona stawać w obronie całkowicie nieznanych jej osób i walczyć o ich wyzwolenie czy ułaskawienie. Jak już mówiłam w recenzji pierwszego tomu: jestem oczarowana sposobem w jaki Sandra Gulland przedstawiła tą dotychczas owianą złą reputacją cesarzową. Po przeczytaniu tej książki nikt nie zwątpi, że na życie Józefiny składały się pasma cierpienia, poświęcenia i trudnych wyborów.
Tą przepiękną historię mogłam przeczytać oraz zrecenzować dzięki uprzejmości wydawnictwa: