recenzja

Duchy czy schizofrenia?

tytuł: Wezwanie
autor: Kelley Armstrong
wydawnictwo: Zysk i S-ka
ilość stron: 355
opis wydawcy: KLIK
kolejne części:  Przebudzenie, Odwet
Normalna, przeciętna nastolatka, którą wychowuje ciocia, gdyż ojciec w związku ze swoją pracą stale podróżuje. Tak w skrócie można opisać Chloe Sanders. Jej mama zginęła w wypadku, gdy dziewczyna była jeszcze podlotkiem, dlatego niewiele pamięta z czasów, gdy rodzina była jeszcze w komplecie.
Obecnie Chloe chodzi do szkoły artystycznej, ma grono znajomych i uczy się na czwórkach. W przeszłości nigdy nie sprawiała kłopotów, dlatego dyrekcja jest zszokowana, gdy pewnego dnia znajdują ją widocznie zdenerwowaną, stojącą z rozbieganym wzrokiem przy otwartym oknie tak, jakby chciała popełnić samobójstwo. Dodatkowo na jej nie niekorzyść działa fakt, że w chwili, gdy nauczyciele pragną jej pomóc dziewczyna z krzykiem przebiega przez korytarz i stawia fizyczny opór łapiącym ją dorosłym. Zostaje wezwane pogotowie i Chloe ląduje w szpitalu.
Świr. To jedna z pierwszych rzeczy, o której myśli Chloe, gdy dowiaduje się, że szkoła odsyła ją na dwutygodniową terapię zanim będzie mogła wrócić na zajęcia do normalnej placówki. Ani ojciec, ani ciotka nie przeciwstawiają się tym wymaganiom i tak nastolatka trafia do Lyle House, gdzie oprócz niej znajduje się jeszcze grupka innych sprawiających trudności nastolatków. Wesoły Simon z gburowatym bratem Derekiem, wycofana Rae, egoistyczna Tori, miła Liz oraz młody Peter. Każdy z nich ma jakąś przypadłość, o której nie wolno mówić, gdyż zadaniem ośrodka jest przystosowanie ich do normalnego życia i funkcjonowania ze swoją ułomnością. To, że dzieje się to głównie przy pomocy leków, jest już nieistotne. Chloe nie rozumie, jak ma się nauczyć egzystować, gdy wokół siebie widzi duchy, co podobno jest tylko elementem jej schizofrenii? Dodatkowo Derek nie wiadomo czemu uwziął się na nią, a z piwnicy ciągle słychać wołanie męskiego głosu.

Wrażenia i rekomendacje

Po raz kolejny zostałam milo zaskoczona. Patrząc na okładkę wyobraziłam sobie, iż będzie to kolejna młodzieżówka, z którą zapoznam się bez większej ekscytacji. Błąd! Emocji była cała masa! Czytałam z zapartym tchem i z ogromną złością odłożyłam ją po zakończeniu, wiedząc, że nie mam kolejnego tomu pod ręką.
Kelley Armstrong to kanadyjska pisarka, która studiowała psychologię oraz dziennikarstwo. Opisując swoją twórczość, mówi, że nigdy nie stworzyła normalnej historii. Gdy poproszono ją o napisanie czegoś o dziewczynkach stały się one nieumarłe, gdy o lalkach stały się one złe i mroczne. Do tej pory snuje opowieści o duchach, demonach i wilkołakach, a jedną z nich miałam na szczęście możliwość poznać.
Historia rozpoczyna się krótkim wstępem z opisem konkretnego wydarzenia sprzed 12 lat. Dla czytelnika jest to mała zapowiedź, jakie umiejętności posiada Chloe. Później przenosimy się do czasu, gdy główna bohaterka ma już piętnaście lat i dzieje się to, co opisałam we wstępie opinii. Większość akcji rozgrywa się w Lyle House, który został urządzony, tak by młodzież czuła się tam, jak domu. Nastolatki mają lekcje, muszą wykonywać obowiązki, wszystko jednak jest bardzo mocno kontrolowane, a na każdą czynność przypada odpowiednia pora. W ośrodku panują też dwie istotne zasady: “chłopcy nie mogą się mocno wiązać z dziewczętami”, a także “wychowankowie mają obowiązkowe spotkania z psychologiem”. Jednak zarówno choroby podopiecznych, jak i zachowania oraz motywacje lekarzy okryte są ścisłą tajemnicą. Atmosfera w tej powieści jest dość mroczna i pełna niedopowiedzeń. Czytając czeka się aż w końcu ktoś coś wyjaśni, gdyż męczy nas przeczucie, iż za tym wszystkim kryje się coś więcej niż tylko ośrodek dla problematycznej młodzieży.
Chloe jest sympatyczną postacią z niestandardowym stylem patrzenia na świat. Od dziecka interesuje się filmami, dlatego większość wydarzeń stara się przerobić na kadry filmowe. Jest to jej sposób radzenia sobie nową sytuacją, w której się niespodziewanie znalazła. Jej reakcje na duchy i rówieśników są bardzo naturalne, a cechy charakteru dość przeciętne (ani zbyt odważna, ani zbyt tchórzliwa). Z ciekawością i przyjemnością czyta się o jej losach, gdyż poza zdiagnozowaną schizofrenią zdaje się być normalną nastolatką. Oprócz niej polubiłam bardzo Dereka, który jest gruboskórnym, lecz bardzo rzeczowym chłopakiem.
“Wezwanie” wciągnęło mnie przez swoją ogromną tajemniczość. Sceny z duchami są plastycznie opisane, bohaterowie dopracowani, a główna fabuła do samego końca niedookreślona. Moja wyobraźnia miała przy tej pozycji ogromne pole do popisu. Niesamowicie mocno wczułam się w opowiedzianą przez autorkę historię i jestem nią autentycznie zachwycona. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu, gdyż zakończenie rozbudziło we mnie cały wachlarz emocji, pośród których dominuje przede wszystkim ciekawość.
Tą wspaniałą, intrygującą i pożerającą czas historię mogłam poznać dzięki uprzejmości wydawnictwa: