Uncategorized

Recenzja: Szukajace miłości Drezdeńskie Lalki

tytuł: Płatki na wietrze
autor: Virginia C. Andrews
wydawnictwo: Świat Książki
ilość stron: 428
tom I: Kwiaty na poddaszu (recenzja wkrótce)
W końcu są wolni.
Ale co to za wolność, gdy nie ma już wśród nich Cory’ego?
Po ucieczce z poddasza trójka rodzeństwa podróżuje
przez Stany, aby dotrzeć do miejsca, które stanie się ich nowym domem. Męczy
ich jednak świadomość, że Cory nie żyje, a oni niewiedzą nawet, gdzie jest
pochowany. Ku rozpaczy młodych Dollangangerów z Carrie też nie jest dobrze. Na
szczęście pomocy udziela im samotny doktor. Jest to człowiek o dobrym sercu,
dlatego ze spokojem przyjmuje rewelacje związane z życiem Chrisa, Cathy i
Carrie i z przyjemnością staje się ich nowym opiekunem. Nareszcie wszystko
zdaje się iść dobrą drogą, jednak czy na pewno?

Cathy nie potrafi pogodzić się z tym, jak
zostali potraktowani przez rodzoną matkę. W jej głowie systematycznie rodzi się
plan i nikt nie jest w stanie jej powstrzymać przed jego realizacją…

Wrażenia i rekomendacje
Po „Kwiatach na poddaszu” (tom I) myślałam, że nieważne co
stanie się później, nic mnie już nie zaskoczy. Nie muszę chyba mówić, jak
bardzo się pomyliłam.
Historia dzieci, którym zniszczono charaktery i które zadręczono
fizycznie ciągnie się dalej. Tak jak w pierwszej części
atmosfera była mroczna, przejmująca i przesiąknięta okrucieństwem, tak tym
razem otrzymujemy bardziej powieść psychologiczną, gdzie bohaterowie na swój
sposób starają się uporać z przeszłością. To w jaki sposób ją traktują wpływa
znacząco na ich charaktery, a także w ostateczności na sposób w jaki żyją.
Chris, mimo iż matka głęboko go zraniła, odcina się od przeszłości i stara się
pozytywnie patrzeć w przyszłość, aby móc spełnić swoje marzenie o byciu
lekarzem. Carrie zamyka się w sobie, gdyż jako jedyna jest poszkodowana
fizycznie- jej budowa ciała jest nieproporcjonalna. Nie umie nawiązywać
kontaktów z nowymi ludźmi, nie czuje się dobrze w szkole, ciągle bawi się
lalkami. Całkiem odmienną postawę prezentuje natomiast Cathy. Dziewczyna
odkrywa swoją seksualność, wie, że jest piękna i w świadomy sposób gra na
uczuciach zarówno swojej rodziny, jak i obcych. Wykorzystuje również swoje
fizyczne podobieństwo do matki, aby kusić brata. W prawdzie jest świadoma, że
związek który ją z nim łączy jest wystąpieniem przeciwko religii, jednak mimo
to nie potrafi się do końca z niego uwolnić. Jakby tego było mało za każdą
możliwą rzecz obwinia w duchu swoją matkę, niezależnie od tego czy rzeczywiście
jest ona w danej sprawie winna, czy nie. Dziewczyna ciągle stara się nie być jak rodzicielka,
a w efekcie powiela częściowo jej schemat. W tej części widać, że to na
psychice Cathy najmocniej odbiły się wszystkie wydarzenia.
„Płatki na wietrze” wywołały we mnie wiele sprzecznych
emocji.
Z jednej strony nie mogłam się oderwać, a z drugiej miałam ochotę
czasami rzucić tą powieścią w ścianę. Przyznam się również szczerze, że
motywacje niektórych z postaci ogromnie działały mi na nerwach. Czytając
czułam złość, smutek, zniesmaczenie i niezdrową wręcz ekscytację, gdyż mimo
wszystko książka ta jest świetnie dopracowaną historią.
Bohaterowie nie są
płytkimi nastolatkami, lecz ludźmi po przejściach, którym praktycznie nie dane
było zaznać normalności. W trakcie czytania ani razu nie czuje się ulgi,
gdyż zawsze czai się jakiś niepokój i niepewność: czy tym razem na pewno
wszystko dobrze się ułoży? Czy jest szansa na happy end?
Historia Dollangangerów jest pełna tragizmu, który w trakcie
czytania osiada również na czytelniku, tak że przez dłuższy czas nie można się
z niego otrząsnąć. Mimo iż bohaterowie podejmują sporo nie zawsze dobrych
decyzji, a także kierują swe uczucia często w stronę nieodpowiednich osób, ich
losy są tak emocjonujące, że nie pozwalają przerwać czytania, nawet, gdy ma się już uczucie, że tego
wszystkiego jest zbyt wiele jak na grupkę zaledwie trzech osób. Polecam ją wam
tak samo jak i pierwszą cześć, jednak uprzedzam, że nie jest to ani lekka, ani
radosna, ani łatwa lektura.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tak niesamowitej
i do głębi poruszającej książki dziękuję wydawnictwu: Świat Książki