Uncategorized

Recenzja: To już jest koniec

Po prostu Teddy.
Inteligentny nastolatek zdobywający popularność tłumów na całym świecie. Uwielbia Star Wars, serial Przyjaciele i nowinki technologiczne.
I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że tak naprawdę jest Lucyferem i właśnie stwierdził, że czas rozpocząć Apokalipsę.
Plan jest prosty. Zniszczyć anioły, powybijać ludzi, zająć czymś Lokiego i ogólnie opanować świat.
Największe miasta padają najszybciej. Trup ściele się gęsto, a jak się nie ściele, to zmienia się w zombie. Jeść już nie ma co, bo wszystko zgniło. Na ulicach i pod nimi panoszą się wszelkie możliwe potwory i demony. Nawet Święty Mikołaj stał się ofiarą. Anioły robią co mogą, aby Lucyfer nie wygrał. Eros i Jenny znajdują nowych przyjaciół i także starają się jakoś przetrwać w tych niezwykłych warunkach. Bachus odkrywa w sobie nowe pokłady odwagi i zaczyna kooperować z afrykańskim bóstwem. Każdy z nich zadaje sobie jednak jedno pytanie: Gdzie się podział Loki?

Wrażenia i rekomendacje
Z niecierpliwością oczekiwałam ostatniego tomu o Kłamcy i w końcu się doczekałam. Niesamowita okładka, moim zdaniem najlepsza ze wszystkich do tej pory, pokazuje Lokiego w kolejnej wersji i zdecydowanie działa na moją wyobraźnię (ah Ci blondyni w garniturach!) Czy jednak czuję się zadowolona z rozwiązania tej historii?
Gwałtowna akcja zaczyna się już praktycznie od pierwszych stron. Na całym świecie dzieje się wiele, dlatego wydarzenia obserwujemy z kilku różnych perspektyw. Raz jesteśmy w Paryżu, a po chwili na Biegunie Północnym. Znów pojawiają się nasi ulubieni bohaterzy Jenny, Bachus, Eros i Michał, ale na scenę wkracza również kilku innych, zarówno całkiem nowych jak i tych, którzy przewinęli się epizodycznie we wcześniejszych tomach. Zdradzę wam, że osobiście najbardziej ucieszyła mnie wzmianka o Merlinie, którego uwielbiam. Nawet miś Kłamczuch odgrywa w tej opowieści kilka razy dość ważną rolę.
W Kill’em all mamy do czynienia z plastycznie przedstawioną, ostrą wizją Apokalipsy, gdzie nie ma nadziei na szczęśliwe zakończenie. Lucyfer jest sprytną i dobrze przygotowaną do walki osobą, dlatego ciężko jest go pokonać. Ofiar w starciu pomiędzy nim a aniołami jest mnóstwo, jednak boskie twory wcale nie czują się z tego powodu źle, gdyż cały czas mają nadzieję na powrót Boga, który wszystko naprawi. Po ziemi chodzą zombie, niedobitki ludzi walczą między sobą o resztki jedzenia, a świat jaki znaliśmy do tej pory zdecydowanie chyli się ku upadkowi moralnemu i technologicznemu. Ta tragiczna dla ziemi sytuacja nie wpędza jednak nas-czytelników w zły czy przygnębiający nastrój, gdyż autor tak umiejętne operuje słowem, że dodaje wydarzeniom sporo humoru, a nawet lekkiej groteski. Sarkazm, lekki cynizm i błyskotliwość- tym charakteryzują się dialogi bohaterów, przez co wielokrotnie przywołują na naszą twarz radosny uśmiech. Opisy  także zasługują na pochwałę, gdyż są dopracowane, nie męczą nas swoją długością i pozwalają lepiej wyobrazić sobie świat w trakcie Apokalipsy.  
Kolejnym elementem, który zdecydowanie mi się podobał, było wielokrotne odwoływanie się do różnych źródeł popkultury. Stephen King, Star Wars, Indiana Jones, Zmierzch- to tylko trzy z tych, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Trzeba przyznać, że są one wplecione bardzo sprawnie i powodują, że historia wydaje się bogatsza a postacie, nawiązujące do nich, autentyczniejsze (sam temat Pop-kultury poruszony przez p. Jakuba podobał mi się również na Pyrkonie). 

Mimo iż zakończenie jest adekwatne do całej opowieści i dobre pod względem fabularnym, odczułam po nim lekki żal i niedosyt. Jako fanka typowych happy-endów, w których bohaterowie powinni trzymając się za ręce odejść w stronę zachodzącego słońca, nie do końca byłam zadowolona. Nic wam jednak bliżej nie zdradzę, gdyż każdy sam powinien wyrobić sobie o nim opinię.
I znów jedna z serii, które bardzo lubię, znalazła swój koniec. Nie lubię tego momentu, gdy dociera do mnie, że nie dowiem się już nic nowego o postaciach, z którymi się związałam. Rzeczą, która mnie jednak cieszy, jest fakt, że miałam okazję przeczytać wszystkie cztery części przygód o Lokim. Autor wykreował go bowiem na barwną i wielopłaszczyznową postać, która na długo zapada w pamięć.

Za możliwość zakończenia mojej przygody z nordyckim bóstwem dziękuję ogromnie wydawnictwu:

tytuł: Kłamca 4: Kill’em all
autor: Jakub Ćwiek
wydawnictwo: fabryka słów
ilość stron: 373
opis wydawcy: KLIK
inne części: Kłamca, Kłamca 2- Bóg marnotrawny, Kłamca III- Ochłap sztandaru